niedziela, 30 września 2012

Kasztaning ♥

W Nowym Jorku zagoscilismy jedynie 3 dni.
Oczywiscie wraz z Justyna, Ola, Zuza i Nareesha wybralysmy sie na zakupy!
Ja szczegolnie nie przepadam za chodzeniem po sklepach no ale w koncu bylysmy w NY wiec sie poswiecilam.
Do hotelu wrocilysmy obladowane ogromna iloscia toreb z roznorakich sklepow.
- A... gdzie wy to macie zamiar schowac? - zapytal Kevin pakujac torby do wana.
- Przeciez juz jestescie spakowane i zaraz jedziemy na lotnisko.... - Siva stal pod hotelem i patrzal na nas jak na wariatki.
- Chlopcy... nauczcie sie jednego! My myslimy i jestesmy przygotowane na wszystko! - powiedziala Ola. - No z malym wyjatkiem... Agata nie mysli... - dodala po chwili.
Zmierzylam ja jedynie wzrokiem.
Po zakupach nie mialam sily na nic.
- Taaak... jestescie przygotowane... Niestety raczej nie w tej sytuacji... - Nathan zerknal na torby, ktore lezaly juz w wanie i na nas obladowanych ciuchami.
- Ha ha ha! Ja na cale szczescie jeszcze sie nie spakowalam! - uradowala sie Zuza i ruszyla do hotelu... zapewne do Nialla.
- Moj drogi. - Justyna podeszla do Nathana. - I tu sie mylisz! - usmiechnela sie ironicznie.
Zza rogu wyszla Nareesha z dwoma przeogromnymi torbami.
- Mowiliscie cos...? - zapytala smiejac sie.
- Te jak cos wymysla... - Max zlapal sie za glowe.

Cudem zmiescilysmy wszystkie ciuchy i buty do tych dwoch bagazy.
Dziwie sie, ze zamki to wszystko wytrzymaly.
Uradowane ruszylysmy na lotnisko... ( Jedynie Zuza zostala z Niallem. Mielismy sie zlapac jakos po locie gdyz obydwoje mieli zabukowane bilety na pozniejsza godzine ).
Chlopcy nie byli az tak radosni bo musieli sluchac co nakupowalysmy.

- A wy bedziecie tak o tym ciuchach i butach mowic, az do LA czy moze przestaniecie...? - zapytal Jay podchodzac do odprawy paszportowej.
- Do LA? - zapytala sie Ola, a wszystkie dziewczyny wybuchnely smiechem. - Jak skonczymy o tym mowic w Londynie to bedzie dobrze!
- Ja juz sie ogolnie zmeczylam tym gadaniem.... - powiedzialam i oparlam sie... o torbe!
Oczywiscie torba byla na kolkach wiec automatycznie sie przesunela, a ja wyladowalam na zimnej posadzce.
Wszyscy zrobili facapalm'a, a inni ludzie na lotnisku smiali sie pod nosem.
- Wspominalam juz, ze bycie kasztanem nie boli? - Ola popatrzala na mnie.
- Myslenie tez nie boli.... - Justyna spojrzala na mnie z politowaniem.
- W takim razie jestem wyjatkiem! - powiedzialam udajac zalamana.
- A juz wlasnie mialem mowic, ze dawno Agaty nie widzialem lezacej na ziemi... - Nathan spojrzal na mnie.
- Wez zapamietaj w koncu, ze jak opierasz sie o cos ruchomego to to raczej sie przesunie.... - Ola pokrecila glowa.
- Ej wiecie co? Wy tak do mnie mowicie i mowicie.... i mnie to troche plaszczy.... Dobranoc! - poniewaz nie chcialo mi sie wstawac obrocilam sie na bok i udawalam, ze zasypiam.
- Ty nie udawaj! - zasmial sie Max. - Zwyczajnie wstac nie umiesz!
- Tak?! Tak myslisz?! To patrz! - podnioslam sie... niestety jakos pechowo wstalam.
Nogi zaplataly sie o siebie... i tym razem wyladowalam na brzuchu.
- Nie komentujcie... - polozylam twarz z zazenowania na ziemi.

niedziela, 16 września 2012

Slodkosci ♥

Lot do Nowego Jorku zlecial nam bardzo szybko... to znaczy mi! Cala podroz przespalam.
Gdy wyladowalismy Jay opudzil mnie slowami " Wstawaj brzydalu!! " - taki tam... romantyczny Jay!
Slodkoscia nadrabiali  Max z Ola oraz Nathan z Justyna.
Oczywiscie tak czule budzili swoje dziewczyny calusami, ze po chwili wraz z Jayem stwierdzilam, ze zwymiotujemy!
- Serio?! Serio?! - stanelam nad Nathanem, ktory czule calowal Justyne.
- Nie no... SERIO?! - Jay przygladal sie Oli i Maxowi, ktorzy robili to samo co Justyna i Nathan.
- Nie... ja... nie wytrzymam! - pokrecilam glowa.
- Ja tez nie.... - Kev podal mi torebke na wymioty.

Powoli wychodzilismy z samolotu... Ja z Jayem wyrywajac sobie paczke chipsow z reki, a Max z Ola oraz Justyna z Nathanem okazujac sobie czulosci.
Przed nami szla Nareesha z Siva, a gdzies z boku turlala sie reszta ekipy.
- Heeeeeeeej Bejbsy! - Kelsey wykrzyczala i podeszla do mnie i do Jaya.
Usmiechnela sie i odeszla.
- Ona z nami leciala...? - zrobilam wielkie oczy.
Caly czas w glowie mialam widok jej " usmiechu "... czerwona szminka... Krzyk....
Otrzepalam sie i dalam Jayowi chipsy.
- A tobie co ze oddajesz mi chipsy?! - chlopak zdziwil sie.
- Boje sie, ze jak je zjem to... zwymiotuje... - znowu przypomnial mi sie usmiech Kels...

Jako, ze na lotnisku czekalo bardzo duzo fanow z Justyna, Ola i Nareesha postanowilysmy, ze pojedziemy do hotelu same.
Kelsey chciala zostac, jak to ona mowi, ze swoim " bejbem "...
W drodze Justyna dostalaa SMSa od Zuzy.
" SIEMA! Tak sobie stoje i mysle... KIEDY BEDZIECIE W HOTELU?! Nogi mnie juz bola!! ".
Dżustina pokazala nam wiadomosc.
- Ale co... ze ona niby jest tam... czy... ze co? - popatrzalam pytajaco.
Wszystkie dziewczyny zrobily facepalm'a.
- Bycie kasztanem nie boli... - Ola pokrecila glowa.
Popatrzalam na nia chwile zastanawiajac sie i wrocilam do czytania gazety.
Droga z lotniska do hotelu nie trwala dlugo.
Jakies 20 minut i po sprawie.
Cala nasza czworka byla strasznie zmeczona.
Powoli wyciagalysmy swoje bagaze z bagaznika.
Nagle uslyszalysmy znajomy glos.
- Yoooo!.
Moim oczom ukazala sie Zuza i Niall.
Papuzki staly wtulone w siebie.
Wszyscy rzucilismy sie na siebie i zaczelismy przytulac.
Taki tak grupowy przytulasek.
Jako, ze strasznie dlugo sie nie widzielismy stalismy pod hotelem nie wiedzac tak naprawde czemu nie idziemy do hotelu.
Zuza streszczala nam wszystkie wazne wydarzenia, ktore przezyla, a my jej opowiadalismy swoje.

Gdy caly TW team wrocil z lotniska poszlismy sie wreszcie rozpakowac.
Okazalo sie, ze Niall ma mini wakacje i wraz z Zuza zatrzymali sie w NYC.

Wchodzac do pokoju mojego i Jaya przerazila mnie troche jego wielkosc.
Pokoj naprawde byl duzych rozmiarow.
Nie za bardzo chcialo nam sie rozpakowywac wiec postanowilismy, ze pojdziemy na jakies slodkosci.
Kolo hotelu bylo mnostwo roznorakich kawiarenek, a wiadomo, ze dobre ciacho jest warte krotkiego spacerku.
Jako, ze ja i Jay jestesmy mili chcielismy zapytac sie reszty czy pojda z nami.
Zamknelismy swoj pokoj i ruszylismy w strone pierwszych drzwi.
- Ok... 8876? Kev! - zapukalam.
Kevin nie otwieral wiec weszlismy sami... i zastalismy rozwalonego Keva na calym lozku... spal
- Chyba nie idzie na ciacho.... - skomentowal Jay.
Poszlismy dalej.
Nareesha i Siva przeslodko spali.
Tom rowniez spal, a Kelsey nie bylo.
Niall i Zuza wtuleni w siebie ogladali film.
Ola i Max.... oraz Jusyna i Nathan robili to co w samolocie....
Wiec nie chcielismy im przeszkadzac...

- Okieeeeej... No to idziemy na ciacho sami! - usmiechnela sie do Jaya, a w glowie mialam widok ogromnego ciastka, na ktorego ochote mialam juz od bardzo dawna.

poniedziałek, 10 września 2012

Fail ♥

Po imprezie jakims cudem wszyscy znalezlismy sie w domu gdzie mieszkalam z dziewczynami.
Obudzilam sie chyba jako pierwsza... na zegarku byla 11:00, a ja kompletnie nie wiedzialam co dzialo sie zanim poszlam spac.
Wszyscy lezeli w salonie... normalka.
Rolety byly pozasuwane. Ale to nawet lepiej gdyz pogoda w Londynie ostatnio byla bardzo ladna i nie wiem czy moje oczy znioslyby promienie sloneczne.
Przeszlam powoli nad Jayem, ktory wtulil sie w dywan, i ruszylam do kuchni.
Oczywiscie szukalam czegos... mokrego.
Szybko dorwalam jakis sok i napilam sie.
Jako, ze bylam troche glodna i o dziwo nie chcialo mi sie spac zaczelam robic sniadanie.
- Jajecznica wam starczy... - mruknelam pod nosem kladac patelnie na gaz.
Oczywiscie nie polozylam jej szczegolnie cicho... po dosc glosnym huku uslyszalam, ze ekipa zaczyna sie budzic.
- Haaaaaloooo....? - wykrzyczal Tom.
- Zamknij sie! - odezwala sie Ola, a ja uslyszalam " plask ".
Bylam pewna, ze spoliczkowala Toma za poranne okrzyki.
- ALA!! - ryknal Max.
- Kochanie... przepraszam! Myslalam, ze to Tom... nic ci nie jest? - Ola ogladala policzek Maxa w polmroku, a ja stalam w kuchni obserwujac co dzieje sie w salonie, a zarazem pilnujac jajecznicy.
- Czy wy mozecie byc cicho?! - Justyna zapytala groznie.
- Csiiii kochanie.... - w pol przytomny Nathan zaczal ja glaskac po glowie.
- Co ty robisz? - zapytala. - To jest moja twarz!!!
Justyna ma bardzo dlugie wlosy i najwyrazniej w czasie snu opatulila sie w nie.
- Cichutko... - wymruczal Nath i odwrocil sie na drugi bok.

Gdy wszyscy sie obudzili przynioslam jajecznice do salonu.
Zjedlismy sniadanie, a chwile pozniej obiad...

Chlopcy lot do NYC mieli przwidziany na godzine 22:00.
O 17 byli juz gotowi.
Wszyscy siedzielismy w kawiarence kolo domu gdzie mieszkamy z dziewczynami.
Ja, Ola i Justyna nie bylysmy zbyt wesole.
Swiadomosc tego, ze nie zobaczymy sie z chlopcami przez dluzszy czas nie napawala nas entuzjazmem.
Co prawda bylysmy spakowane i kupilybysmy sobie bilet do Stanow, ale...

- To co? Zbieramy sie? - rzucil Tom i zawolal kelnerke.
Wszyscy powoli zaczeli wychodzic.
My z dziewczynami stawalysmy sie z minuty na minute coraz bardziej smutne.

- A wy bez bagazy....? - zapytal Siva gdy przechodzilismy kolo domu, w ktorym mieszkam z dzieczynami.
- Co?! - Oli zaswiecila sie iskierka w oku.
- Nie mowilem ci...? - Max zaczal klopotliwie drapac sie po glowie.
- Jedziecie z nami do NYC...? - zapytal niesmialo Jay po tym jak Maxa zatkalo.
- Teraz nam to mowicie?! Teraz?! Juz jedziecie na lotnisko!! Nie mogliscie nam wczesniej o tym powiedziec? - zdenerwowalam sie. - Jasne! Jasne! Najlepiej wszystko na ostatnia chwile odkladac! Bo po co mowic wczesniej?! Ze niespodzianka niby tak?
- To nie byla niespodzianka... - wtracil sie Nathan.
- Nie przerywaj mi! - krzyknelam. - Staloby sie cos gdybyscie nam o tym wczesniej powiedzieli? No staloby sie? NIE! Wiec czemu nie mowiliscie?
Tak bardzo sie wczulam w krzyczenie na chlopcow, ze nie zauwazylam jak Ola i Justyna zniknely.
Gdy wciaz prawilam kazanie zespolowi dziewczyny stanely kolo mnie z moja torba.
Tak jak wspominalam... bylysmy spakowane... ale nikt nie musial o tym wiedziec, a szczegolnie chlopcy po moim pojezdzie!
- O prosze! Pani madralinska sie spakowala! - Jay popatrzal na mnie.
- Ty mi tutaj nie tutaj moj drogi! - pogrozilam mu palcem i ruszylam cala czerwona.
Najpierw mowie im, ze z dziewczynami nie zdaze sie spakowac, a potem okazuje sie, ze juz od dawna bylysmy spakowane... taki fail.
No nic... ruszylismy na lotnisko.

- Lovelasy! Uspokojcie sie z tymi calusami! - odwrocilismy sie z Jayem.
W samolocie za nami siedzieli Justyna z Nathanem i Ola z Maxem...
Pary nie reagowaly jednak na nic.
- No to czeka nas 12 godzin posrod odglosow " cmok, cmok, cmok "... - popatrzalam na Jaya.
- Nie przeszkadza mi to. - usmiechnal sie i mnie pocalowal.

Samolot wystartowal.

niedziela, 19 sierpnia 2012

" Let's get drunk " ♥

Od czasu gdy wraz z zespolem wrocilismy z Polski do Londynu wydarzyla sie masa rzeczy.
Jay oraz Tom swietowali swoje urodziny.
Tom poznal Kelsey, z ktora zaczal chodzic.
Ja zostalam dziewczyna Jaya ( oczywiscie Justyna, Ola i Zuzia mieszaly w tym swoje palce).
Bywalismy na roznych koncertach.
Zuza poleciala do Kanady gdzie Niall i One Direction mieli trase.
Ogolnie nie nudzilo nam sie!
Staralismy sie spedzac ze soba jak najwiecej czasu poniewaz chlopcy mieli leciec do USA.
Nathan na krok nie opuszczal Justyny, Max Oli... a Ja i Jay przesypialismy cale dnie.
Caly czas skejpowalismy z Zuza.
Tesknilismy za nia!

- Siema ludzie!!! - Tom wparowal do domu. - Co dzisiaj robimy?!
- Nie wiemy... ale pewnie ty nam powiesz. - Ola usmiechnela sie ironicznie.
- No! Wstawac! - Tom spojrzal na nas.
Ola i Max siedzieli na kanapie... to znaczy Ola siedziala na Maxie, a on na kanapie.
Nathan i Justyna lezeli na kanapie obok... wtuleni w siebie i raczej nie wiedzieli co dzieje sie dookola.
Ja i Jay siedzielismy calkiem pod telewizorem powieszonym na scianie i jedlismy chipsy.
- Ty! Patrz jak nas rwie! - zmierzylam Toma wzrokiem.
- Wyjdzmy gdzies! - Tom nas namawial. - Justo lecimy do Nowego Jorku...
- A tam gdzie bysmy szli... bedzie piwo? - Jay spojrzal na Toma unoszac brew.
- Bedzie! - odpowiedzial.
Max, Nathan i Jay wstali natychmiastowo.
Wraz z dziewczynami spojrzelismy na nich wzrokiem typu " Seriously?! ".
Nathan widzial, ze Justyna nie jest zadowolona... Podszedl do niej i ja pocalowal.
- Ok! Tez moge isc! - Justyna wstala szybciej niz Nath gdy Tom oznajmil, ze beda trunki.
Max i Jay stali jednak caly czas przy Tomie.
- Ekhem! - Ola spojrzala na Maxa.
Ten poszedl do niej usmiechajac sie slodko i ja pocalowal.
Ola migiem znalazla sie przy chlopakach.
Teraz wszyscy czekali co zrobi Jay.
On podszedl do mnie i szepnal :
- Ej... wez udawaj, ze sie nabierasz na calusa bo wiem, ze sie nie nabierzesz....
Po czym mnie pocalowal.
Tak jak poprosil tak tez zrobilam, wstalam - oczywiscie smiejac sie przy tym - i podeszlam do reszty.
Nie bylismy gotowi wiec wszyscy rozeszli sie w swoja strone by sie wyszykowac po czym mielismy sie spotkac w mieszkaniu Toma.

Mi, Justynie i Oli szczegolnie nie dlugo zajelo przygotowanie sie do wyjscia.
Szybki make-up i wybranie jakiejs szmatki na wyjscie.

Justyna miala na sobie mala czarna do ktorej zalozyla cieliste szpilki.
Ola ubrana byla podobnie jak Justyna. Mala czarna i granatowe szpilki.
Ja jako, ze nie przepadam za sukienkami wybralam granatowe rurki, ciemne buty na platformie i zwykla bluzke.

Gotowe na impreze wsiadlysmy do taksowki i ruszylysmy do mieszkania Toma.
Wszyscy juz tam byli.
Jay, Max, Natha, Tom Siva, Nareesha, braca Jaya..... oraz Kelsey.
Szczegolnie nie zwrocilam uwagi jak ubrala sie na przyklad Nareesha, albo jak wygladal Jay poniewaz zaszokowal mnie lekko outfit Kelsey.
Sukienka w panterke, blyszczace rajstopy, fioletowe lity, skorzana kurtka i niebieski naszyjnik do tego usta pomalowane wsciekla, czerwona szminka....
- Co to jest?! - zwrocilam sie do Justyny i Oli.
- Udawaj, ze nie widzisz... - Justyna klepnela mnie w ramie.
- Ale jak?! - wciaz stalam i patrzalam na Kelsey.

Po pewnej chwili jakos sie pozbieralam.

Gdy dotarlismy na miejsce Jay poprosil Kelsey zeby zrobila nam wszystkim zdjecie.
Po czym wstawil je na twittera i podpisal " Let's get drunk!! ".

piątek, 10 sierpnia 2012

EMA ♥

Z sercami w gardlach dotarlismy na miejsce.
Na scenie aktualnie probe miala Oceana.
Bylo po 17:00 wiec bylismy pewni, ze sie spoznilismy.
Max wygladal na spokojnego, ale widzialam jak przebieral nerwowo nogami.
- No to peknie! Pieknie! - Nathan chodzil dookola. - Zachcialo wam sie spac!
- Nie przezywaj tego jak baba! - Jay spojrzal na niego.
Juz mielismy ruszac w strone kulis gdy podeszla do nas pani z EskaTV.
- A co wy tutaj robicie? - zrobila wielkie oczy.
- Tak... wiemy... glupio wyszlo, ze zespol nie pojawil sie na probie. - Max tlumaczyl wszystko prezenterce. - Ale spokojnie. Pocwiczymy za kulisami i bedzie ok!
Dziewczyna zaczela sie smiac.
- A to wy dlatego wygladacie na takich przestraszonych? Myslicie, ze sie spozniliscie? Wy macie probe jako ostatni czyli o 20:00! - usmiechnela sie.
Kamien spadl nam z serca.
- W takim razie gdzie jest reszta? - Justyna zaczela sie rozgladac.
Powoli ruszylismy w strone plazy w poszukiwaniu ekipy.
Justyna w objeciach Nathana.... Ola w objeciach Maxa... a ja w obieciach Zuzy!
- Jestescie najslodsza para swiata! - Jay udawal kobiecy glos i zrobil nam zdjecie.
- My jestesmy slodsi! - krzyknal Nathan i pocalowal Justyne.
- No chyba nie?! - Max szybko pocalowal Ole.
- Chodz Agata! Nie przejmujmy sie nimi! - Zuza zwrocila sie do mnie.
- Zyjmy tak jakby jutra mialo nie byc! - zasmialam sie i objelam Zuze.
Jay nadal stal i patrzal na calujace sie pary.
- Zdecydowanie Agata i Zuza sa slodsze! - powiedzial po dluzszej chwili.

Szlismy tak wzdluz plazy jakies dobre 30 minut.
Dochodzila juz 18:00, a my nadal nie znalezlismy ekipy.
- Patrzcie! Tam sa! - krzyknal Jay i wskazal palcem na restauracje przy plazy.
Szybko podeszlismy do nich i wytlumaczylismy wszystko.
Okazalo sie, ze proba zostala przeniesiona, a oni nie chcieli nas budzic... zdecydowanie wolalabym zeby nas obudzili bo przynajmniej nie dostalabym zawalu.
Po chwili spedzonej w restauracji ruszylismy w kierunku gdzie miala sie odbyc gala.
Dokladnie o 20:00 chlopcy weszli na scene i zrobili probe, po ktorej spotkali sie jeszcze z fanami.
Robili sobie z nimi zdjecia, rozmawiali.... az do 21:00.
O 21:15 Eska Music Awards 2012 sie rozpoczela.
Wystep The Wanted odbyl sie jako ostatni... taka wisienka na torcie.
Podczas gdy chlopcy spiewali na scenie fani dookola szaleli.
Znali kazde slwo z zaspiewanych piosenek.
Widac bylo, ze i fani i chlopcy sa bardzo szczesliwi.
Gdy zakonczyla sie transmisja EMA zespol po raz kolejny zszedl na chwilke do fanow.
Bylo to takie male pozegnanie.
Po kolejnym spotkaniu z fanami wszyscy ruszylismy do hotelu gdzie czekalo kolejne kilkadziesiat ludzi.
Po " zadowoleniu " ich wszystkich chlopcy ruszyli na gore.
My wraz z reszta ekipy juz tam bylismy.
Wzielismy swoje torby i rzeczy po czym ruszylismy na lotnisko.
Byla juz 3:00 22 lipca.
Bylo mi smutno, ze nie spotkalam sie z rodzina w dniu moich urodzin, ale z drugiej strony bylam bardzo szczesliwa wiedzac ze The Wanted wreszcie zawitali w Polsce!

- No... to dobranoc! - Jay usiadl wygodnie, oparl sie o moje ramie i zasnal.
Samolot wystartowal.
Wszyscy smacznie spali, a ja caly czas widzialam szczesliwe twarze polskich fanow TW.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Jak zwykle ♥

Gdy tylko dotarlismy do hotelu Marine w Kolobrzego ruszylismy w strone pokoi by zwyczajnie sie przespac.
Problem polegal na tym, ze okazalo sie, ze mamy tylko 3 pokoje....
- Jak trzy pokoje? - Ola wydarla sie na Martina.
- No raz, dwa, trzy.. - Marciak stanal i wskazal trzy pokoje.
- Ocipiales?! - Ola patrzala z niedowierzaniem.
Jakos nikt szczegolnie nie byl zadowolony z tego faktu, ze ma dzielic pokoj z taka iloscia ludzi.
Zaczelam powoli liczyc...
Stanelam na Deb... i zlapalam sie za glowe.
Jeszcze nie policzylam wszystkich a juz doszlam do tego, ze bylo nas tam wiecej niz 12 osob.
- To ja pozdrawiam jak my sie mamy pomiescic! - Zuza machnela reka i usiadla na schodach.
- Martin... ja wiedzialam, ze ty szczegolna inteligencja nie swiecisz, ale zeby az tak? - Justyna uniosla brwi.
Nasza kuleczka sie jedynie zaczerwienila.
- Macie. - powiedzial Kevin wreczajac mi trzy klucze.
- Aha... a teraz wyliczanka kto z kim w pokoju? - Nathan skrzywil sie.
Ugadajcie sie miedzy soba, nie? - Martin usmiechnal sie.
Wszyscy natychmiastowo zmierzyli go wzrokiem, a on przestal cieszyc swoja japke.

Po dlugich namyslach zdecydowalismy kto z kim bedzie dzielil pokoj...
Byla juz 10 wiec wszyscy porozchodzili sie do swoich pokoi.
Nathan, Justyna, Ola, Max, Jay, Zuza, Ja i Deb powedrowalismy do pokoju numer 24.
Martin, Kevin, dzwiekowcy i pomocnicy dostali pokoj numer 25.
Nareesha, Siva, Tom oraz cala reszta ekipy zadomowila sie w pokoju numer 26.

Chlopcy probe mieli przewidziana na 15:30 wiec szczegolnie duzo czasu nie mielismy.
Ubralismy sie szybko w dresy i poszlismy spac.
Nie wiem jak to wygladalo w innych pokojach, chodz po SMSie od Nareeshy wywnioskowalam ze komicznie... tak jak u nas!
Ja spalam na fotelu, kolo mnie na jakims taborecie usiadla Zuza i oparla sie o moje ramie.
Jay wybral lezak na balkonie, Max i Ola polozyli sie na ziemi, Deb lezala gdzies przy wejsciu, a Nathan i Justyna na ogromnym lozu jak jakas monarcha.

- Ktora godzina...? - wymamrotalam i zaczelam sie przeciagac.
Czulam sie jakbym spala wieki chodz tak naprawde wciaz bylam niewyspana.
Zapomnialam, ze Zuza byla o mnie oparta wiec gdy tylko wstalam biedna uderzyla sie o fotel.
Pomruczala cos pod nosem, ziewnela i powoli otworzyla oczy.
- Ktora godzina? - zapytala.
- Nie wieeeeeeeeeeem. - powiedzialam ziewajac.
Nasza rozmowa obudzila reszte... tak naprawde to chyba obudzilo ich to jak Zuza walnela glowa o fotel.
Dookola bylo slychac tylko ziewanie.
Jay wrocil z balkonu.
Jako, ze widzialam, ze ma chrapke na moj fotel szybko usiadlam.
On chcial usiasc w tym samym momencie wiec wyladowal na moich kolanach.
- Dzieeeeeeeeki. - ziewnal i usmiechnal sie.
Wszyscy byli jacys nieobecni.
Tak naprawde do konca sie nie obudzilismy.
Zdziwilo mnie to, ze bylo bardzo cicho.
Sciany pomiedzy pokojami bylo bardzo cienkie.
Jak reszta ekipy kladla sie spac bylo slychac kazde ich slowo.... a teraz nic.
No ok... moze wciaz sobie kimali.... ale ne dalo mi to jednak spokoju.
- Zejdz... - powiedzialam do Jaya probujac wstac.
- E em.. - pokrecil glowa.
- Zeeeejdz.. - spychalam go lekko.
- Nie e.. - usmiechnal sie.
- Prosze, zejdz... - coraz mocniej go pchalam.
- Nieeeee e.. - droczyl sie ze mna.
- No do jasnej cholery zejdz z niej!! - Nagle glowa Oli wysunela sie nad lozko.
Tak jak wspominalam Ola i Max spali na podlodze, a ze moj fotel byl po jednej stronie lozka i ich " mini loze " po drugiej, wcale ich nie widzialam.
Biedny Jay na tyle przestraszyl sie krzyku Oli, ze ze mnie zlecial.
Wszyscy zaczeli sie smiac, a Ola znowu sie stracila.
Podejrzewam, ze zwyczajnie ona wciaz chciala spac, a my z Jayem ja irytowalismy.
Jako, ze kolana mialam juz wolne i moglam wstac ruszylam w kierunku innych pokoi.
Przyblizylam sie do drzwi... - kompletna cisza.
Zapukalam... - zadnej odpowiedzi.
Pociagnelam wiec za klamke... - drzwi byly zamkniete.
- O cholera!! - uslyszalam krzyk Justyny.
- Nie ma ich. - krzyknelam.
- Bicz! Jest 16:50!!!!!!!!! - uslyszlam Justyne i nagle wszyscy wybiegli z pokoju.
Kazdy w rece mial jakies ciuchy na przebranie.
O 15:30 chlopcy mieli byc juz na scenie na probie...

- Jak zwykle!! Jak zwykle!! - mowil Nathan przebierajac sie w taksowce.
____________________________________

Jakis anonim poprosil mnie ostatnio o uzywanie polskich znakow.
Niestety moja klawiatura takowych nie ma.
Owszem moge poprawiac kazde slowo dodajac je do slownika itp lecz zwyczajnie jestem niecierpliwa...
Wiec przepraszam za brak polskich znakow :)

sobota, 4 sierpnia 2012

Wielkie rozdawanie ♥

- O MOJ BOZE!! - drzwi na lotnisko otworzyly sie, a ja nie umialam uwierzyc.
Wiedzialam, ze chlopcy maja duzo fanow w Polsce... ale az tyle?!
- O FUCK! - Ola stanela kolo mnie.
- Nie? - zapytalam nie odrywajac wzroku od tlumu.
- NO! - Justyna i Zuza stanely kolo nas.
- Ale... NO!! - Chlopcy rowniez nie mogli uwierzyc.
Pomimo poznej godziny zaden z fanow nie wygladal na zmeczonego.
Wszyscy piszczeli, krzyczeli... ogolnie obled!
Kilka osob rozpoznalo mnie, Ole, Justyne i Zuze.
Zrobili sobie z nami kilka fotek.
- Ach ta slawa! - zasmiala sie Justyna, zarzucila swoimi nieziemsko dlugimi wlosami i ustawila sie do kolejnego zdjecia.
Ona sobie jakos radzila.
Ja, Ola i Zuza zdecydowanie sie zamotalysmy.
Po chwili Ola stracila sie gdzies w tlumie z Maxem, a ja z Zuza zostalysmy same... 
Polscy fani sa zdecydowanie najglosniejsi!
No, ale w koncu... bitches! O TO CHODZI!
Chlopcy podostawali przerozne rzeczy... od koszulek po staniki i skittlesy.
Oczywiscie zostali poproszeni rowniez o followniecia na twitterze.
Nie dalo sie jednak tego opanowac wiec po chwili Jay stwierdzil zeby zapisywac nicki na kartce... U MNIE!
- Dzieki! - krzyknelam do niego i usmiechnelam sie ironicznie.
Dla tych ludzi zrobilabym naprawde wszystko!
Ale bylo ich tam mnostwo i wiedzialam, ze tak szybko nie wyjdziemy z tego lotniska!
Kolejka zaczela se robic coraz dluzsza... a ja nie wiedzialam co mam poczac.
W koncu jedna dziewczyna zaproponowala zeby wyslac to wszystko na emaila!
Wszyscy sie zgodzili.
Szybko na komorce zalozylam maila i od razu go podalam.
Juz po chwili czulam jak moj telefon wibruje, a dookola bylo widac fanow z telefonami.

Gdy chlopcy " zaspokoili " wszystkich fanow, na dworze bylo juz jasno.
Dopiero wtedy zaczelam rozpoznawac niektorych ludzi.
Jeszcze niedawno pisalismy na twitterze, rozmawialismy na skype i rozmyslalismy jak sciagnac zespol do Polski...
Glupio poczulam sie nie stojac wraz z nimi... no niby stalam, ale nie w tym sensie.
Zawsze sobie wyobrazalam jak bede czekala na przylot chlopakow... zdjecia... autografy....
Pomyslalam, ze tak nie moze byc!
Tyle ludzi przyszlo na lotnisko i co? I koniec? NIE!
Szybko podeszlam do Martina i zapytalam ile dostal wejsciowek na gale EMA.
- No... kilka... - odpowiedzial mi ziewajac.
No w koncu byla juz 5!
Od 2:30 bylismy na lotnisku.
- Ile!? - krzyknelam.
- Chyba... 30.. - wydukal.
- Jibnij sie w czolo bedzie wesolo!! - walnelam go. - Polskie gwiazdy dostaja po 500 a wy macie 30?!
- Aha... no to 300... Tak! Trzysta! - odpowiedzial pewnie.
Zmierzylam tlum wzrokiem... nie bylo tam wiecej niz trzysta osob.
Stanelam na jakichs schodach.
- Halo! - lekko unioslam glos.
Nikt mnie jednak nie sluchal.
- HAAAAALOOOOO! - wydarlam sie na cale lotnisko.
- Boze! Co sie stalo? - Tom sie przestraszyl.
- To tylko Agata... - Ola pokrecila glowa.
- Dziekuje za uwage! - usmiechnelam sie. - Mam dla was pewna niespodzienke.... Jeszcze niedawno wraz z dziewczynami rozmawialysmy z niektorymi z was i wyobrazalysmy sobie jak to bedzie kiedy pojedziemy na koncert TW.... My juz przezylysmy to kilka razy... - mowilam jednak nikt nie wiedzial o co mi chodzi. - Osobiscie czulabym sie glupio widzac was wszystkich odchodzacych stad jedynie z autografami i zdjeciami... - Ludzie patrzeli na mnie dziwnie. - MAM DLA WAS 300 BILETOW!! - wykrzyczalam.
Wszyscy zaczeli piszczec.
Jay zmierzyl mnie wzrokiem.
- To znaczy chlopcy maja.... - burknelam pod nosem.
Nikt jednak mnie nie uslyszal, ale nie to bylo wazne.

Kazdy z ekipy wzial swoja " porcje " biletow i zaczelo sie wielkie rozdawanie, podczas ktorego wszyscy spiewali mi " sto lat ".
Zroblo mi sie nieeeezmieernie milo!!!


Rozdawanie biletow zajelo nam 2 godziny wiec z lotniska wyjechalismy jakos po 7:00.
Kazdy byl jednak szczesliwy z widoku wszystkich ucieszonych fanow.